Warszawska polityka piesza. Wreszcie nadszedł moment, w którym miasto coś dostrzegło

"Piesza Wola"
Warszawa wreszcie dostrzegła, kto jest najbardziej zagrożonym i najczęściej pomijanym uczestnikiem ruchu w mieście i stworzyła (co warto odnotować – po konsultacjach społecznych) dokument regulujący kwestię ruchu pieszego w stolicy.

Dokument "Rozwój ruchu pieszego w Warszawie. Standardy projektowania i wykonywania" to bardzo obszerny materiał określający zarówno cele polityki Warszawy względem pieszych jak i pokazujący bardzo dokładnie jak inwestycje w ruch pieszy powinny być realizowane.



Główny przekaz dokumentu jest ze wszech miar słuszny: miasto chce promować ruch pieszy poprzez m.in. ograniczenie parkowania samochodów na chodnikach czy likwidację nieuzasadnionych zatok autobusowych. Co więcej, nowe ciągi piesze mają uwzględniać również tak często pomijane dotąd kwestie jak np. komfort osób z nich korzystających. Wg dokumentu mają one w miarę możliwości przebiegać w miejscach z zapewnieniem osłonięcia od wiatru, deszczu czy np. hałasu i zanieczyszczeń.

Wyeliminowane mają też zostać przeszkody, które blokują ruch pieszy na chodnikach. Częste jest bowiem stawianie na chodnikach latarni, śmietników lub betonowych słupów, które ograniczają przejście np. osobom na wózkach lub rodzicom z małymi dziećmi. Dokument rekomenduje też całkowitą likwidację przejść dla pieszych w miejscach z ograniczeniem prędkości do 30 km/h. Pieszy mógłby w takim obszarze przejść w dowolnym miejscu, co częściowo upodabniałoby ulice w strefie -30 do tzw. „woonerfów”.

Łyżka dziegciu

Nie wszystko jednak w materiale „Rozwój ruchu pieszego w Warszawie […]” wygląda aż tak różowo. Martwi m.in. utrzymanie polityki kładek i przejść podziemnych w miejscach o (jak to określono) "podstawowym znaczeniu dla ruchu samochodowego". W skrócie oznacza to, że tam gdzie jest najwięcej aut i jeżdżą szybko, w związku z czym piesi są najbardziej dyskryminowani, to tak właśnie zostanie.

Dość nieprecyzyjnie brzmi też część poświęcona przyciskom przy przejściach. "Sygnalizacje wzbudzane przez pieszych (przyciski) powinny być stosowane tylko w miejscach gdzie natężenie pieszych jest niewielkie, lub zmienne w ciągu dnia." Organizacje działające na rzecz promocji ruchu pieszego od dawna sugerują całkowitą rezygnację z tego typu rozwiązań w obrębie miasta, lub ograniczenie ich użycia do sytuacji absolutnie wyjątkowych (najlepiej aby owa „wyjątkowość” była też wyraźnie określona).

Niepokoi też trochę fakt, że dokument przedstawiając wymogi i rekomendacje opisuje jednocześnie opcję ich obejścia. Może to sugerować że albo wytyczne w materiale nie zostały jednak wystarczająco dokładnie określone, albo twórcy dokumentu już na etapie jego wdrażania widzą jakieś konkretne sytuacje gdzie opcja obejścia zostanie w przyszłości wykorzystana. Pozostaje mieć nadzieję, że nie będzie ona nadużywana.

Aktywiści

Na koniec jeszcze jedna pozytywna refleksja. Przy okazji rozważań nad warszawskim projektem warto zwrócić uwagę na to, że rośnie w kraju liczba aktywistów miejskich, którzy zaangażowani są w rozwój ruchu pieszego. Dotąd tego typu aktywność przejawiały głównie organizacje pro-rowerowe. Inicjatywy piesze powstały więc m.in. w Krakowie, Lublinie, Wrocławiu czy na warszawskiej Woli. A to tylko kilka z aktywnych w Polsce grup. Ma więc kto sprawdzać czy założenia miejskich polityk transportowych są odpowiednio realizowane.
Trwa ładowanie komentarzy...