O autorze
Ekspert Zespołu Doradców Gospodarczych TOR i portalu transport-publiczny.pl. Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego i studiów podyplomowych w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. Od 2008 roku związany z branżą transportu i infrastruktury, początkowo jako redaktor anglojęzycznego kwartalnika „Railway Market – CEE Review” oraz towarzyszącego mu serwisu „CEE Rail Report”. Obecnie Project Manager w pionie konferencji Zespołu Doradców Gospodarczych TOR. Dyrektor Wykonawczy Stowarzyszenia Inicjatywa dla Infrastruktury, członek Stowarzyszenia Ekspertów i Menedżerów Transportu Szynowego oraz International Project Management Association Polska.

Miasta toną w smogu

15 grudnia w Warszawie można było bezpłatnie korzystać z komunikacji miejskiej.
15 grudnia w Warszawie można było bezpłatnie korzystać z komunikacji miejskiej. fot. Transport-Publiczny.pl
Dwa dni temu Warszawa ogłosiła, że przejazd komunikacją publiczną będzie 15 grudnia darmowy. Miało to związek z dużym natężeniem smogu w stolicy. To dobrze, że wreszcie w ratuszu dostrzeżono problem i postanowiono na niego zareagować. Gorzej, że akcja może być po prostu listkiem figowym ukrywającym lata zaniedbań i pokazującym że miasto w ogóle działa w tym zakresie.

Nie tylko Małopolska

Już od kilku lat szeroko mówi się w Polsce o zanieczyszczeniu powietrza na południu kraju, szczególnie w Krakowie, Zakopanem i Nowym Targu. Debata na ten temat nie przełożyła się jednak na wzrost świadomości zagrożenia smogiem w innych częściach Polski, pozostawiając w ludziach błogie przekonanie, że „smog jest problemem Małopolski”. No, ewentualnie jeszcze Londynu i Los Angeles, o których uczyliśmy się w szkole. Tak jakby w innych regionach mniej było samochodów czy rzadziej palono w nie ekologicznych piecach.



Prawda jest zaś taka, że problem zanieczyszczeń powietrza jest problemem ogólnopolskim, czy szerzej – ogólnoświatowym. Wszyscy jesteśmy narażeni na wdychanie toksycznych oparów. Wystarczy ściągnąć sobie na telefon specjalną aplikację pokazującą dane z punktów pomiarowych w całej Polsce i śledzić jej wskazania przez jakiś czas, żeby zobaczyć że przekroczenie norm trujących pyłów w np. warszawskim powietrzu jest permanentne. Co więcej, jeżeli normy przekroczone są tylko (sic) dwukrotnie, to znaczy że naprawdę tego dnia jeszcze nie jest tak źle.

Gdzie oburzenie?

Zaskakujące, że w obliczu tych faktów społeczeństwo zdaje się bagatelizować problem. Dlaczego moda na zdrowy tryb życia nie przekłada się na wzrost zainteresowania tematem smogu? Dlaczego masowo rzucający palenie tytoniu i katujący swoje ciała na siłowniach młodzi ludzie nie oburzają się, że ich trud włożony w upragnioną długowieczność idzie na marne? Nie mówiąc już o biegaczach, którzy są w największym stopniu narażeni na podtruwanie organizmu przez wdychane powietrze. Co ciekawe, wiele osób wciąż uparcie twierdzi, że to z czym mamy do czynienia w Warszawie to „zwykła mgła”.

Co można zrobić?

Każdy z nas może pomóc w walce ze smogiem. Transport publiczny, ruch rowerowy oraz pieszy, a w końcu kwestia elektromobilności – na to właśnie powinny postawić miasta jeżeli chcą zapewnić swoim mieszkańcom wolność od zanieczyszczeń powietrza. Jeden dzień bez konieczności kupowania biletów w komunikacji miejskiej nie załatwi sprawy. Tu chodzi o przemodelowanie całego naszego myślenia o poruszaniu się po mieście. Wielkie zadanie do wykonania, ale i wielki cywilizacyjny problem z którym trzeba się zmierzyć. Im szybciej, tym lepiej. My mierzyć się z nim zaczniemy już w kwietniu przyszłego roku podczas warszawskiego Safe City Forum, gdzie kwestia zanieczyszczeń pojawi się w szerokim kontekście zagrożeń w dzisiejszych miastach.
Trwa ładowanie komentarzy...